XIX wiek
Projekt silnika rakietowego napisany w celi przed egzekucją
13 marca 1881 r. Polak Ignacy Hryniewiecki zabił w Petersburgu cara Aleksandra II, rzucając mu pod nogi bombę - i zginął sam kilka godzin później. Jeden ze współspiskowców, Mikołaj Kibalczycz, czekając w celi na egzekucję, zdążył jeszcze opracować projekt silnika rakietowego, który dekady później trafił do rosyjskiego pioniera astronautyki Konstantego Ciołkowskiego.
Hryniewiecki, pochodzący z drobnej szlachty podlaskiej, studiował mechanikę w Petersburgu, zanim zaangażował się w konspirację Narodnej Woli dążącej do obalenia samodzierżawia. Rankiem 13 marca napisał testament polityczny, licząc się z własną śmiercią - pierwszą bombę rzucił Mikołaj Rysakow, ale nie zraniła cara, zabijając jedynie kozaka z eskorty i dwoje przechodniów.
Gdy car, mimo nalegań otoczenia, pozostał na miejscu wypadku, Hryniewiecki rzucił drugi ładunek pod jego nogi - Aleksander II zmarł po ok. godzinie, a śmiertelnie ranny zamachowiec przeżył go o ok. sześć godzin. Autor nazywa go pierwszym polskim zamachowcem-samobójcą, choć zaznacza, że jego stanowisko w sprawie przyszłości Polski pozostaje nieznane.
Pięciu schwytanych współspiskowców skazano i stracono 15 kwietnia 1881 r. - cztery dni po wyroku z 11 kwietnia, ponad miesiąc po samym zamachu - w ostatniej publicznej egzekucji w carskiej Rosji. Policja odmówiła przekazania naukowcom projektu silnika rakietowego, który Kibalczycz opracował w celi - ocalałe materiały trafiły po latach do Konstantego Ciołkowskiego. Jedna z uczestniczek spiskowej grupy, Wiera Figner, uniknęła natychmiastowej kary śmierci i spędziła ponad 20 lat w więzieniach i na zesłaniu, umierając w 1942 r. w wieku 90 lat.