26 maja 1929 1929

II Rzeczpospolita

Orkiestra zagrała mu pożegnalne tango, które zatańczył nazajutrz po wypadku

W nocy z 25 na 26 maja 1929 r., około drugiej w nocy, pod Łowiczem Eugeniusz Bodo rozbił swojego sześciocylindrowego chevroleta na źle oznakowanym objeździe budowanego mostu na Bzurze. Zginął tancerz Witold Roland, a tancerka Zofia Oldyńska doznała złamania ręki.

Bodo, który krótko wcześniej skończył kurs jazdy prowadzony przez braci Reczków, wyruszył wieczorem 25 maja z Warszawy po własnym występie w kabarecie Morskie Oko, zabierając Rolanda, Oldyńską i obu Reczków. Orkiestra żegnała wyjeżdżających tangiem „On nie powróci już”. Kilka godzin później, w pobliżu Łowicza, dwa nieoznakowane ostre zakręty objazdu - a do tego słupy telegraficzne biegnące prosto, mylące kierunek drogi - sprawiły, że jadące około 40 km/h auto uderzyło w pryzmę kamieni i dachowało. Roland zmarł wskutek złamania kręgosłupa; pasów bezpieczeństwa nikt jeszcze nie używał.

Mimo tragedii Bodo wystąpił już następnego wieczoru i zatańczył z inną partnerką (Nowicką) właśnie to tango, którym kilkanaście godzin wcześniej orkiestra żegnała wyjeżdżającą grupę. We wraku samochodu znaleziono butelki po koniaku i wódce, a policjant zeznał, że wyczuwał alkohol od Bodo i Rolanda - nie było jednak możliwości zbadania stężenia alkoholu we krwi.

Przed sądem odpowiadał nie tylko Bodo, ale i władze Łowicza: burmistrz, jego zastępca oraz członek magistratu dostali po trzy miesiące więzienia za brak oznakowania objazdu. Samego aktora skazano na sześć miesięcy w zawieszeniu na trzy lata, a karę później zatarto amnestią. Autor przypuszcza, że przeżycie wypadku wpłynęło na późniejszą abstynencję Bodo i jego odmowę reklamowania wódki Baczewskiego.