PRL / III RP
Między turami wyborów dopisano posłów, których odrzucili wyborcy
4 czerwca 1989 r. odbyły się w Polsce wybory kontraktowe - Polacy masowo odrzucili listę krajową PZPR i jej satelitów. Mało znany jest fakt, który przypomniał w felietonie Rafał A. Ziemkiewicz: między pierwszą a drugą turą do Sejmu dopisano kilkudziesięciu posłów z tej samej listy, mimo że wyborcy ją właśnie odrzucili.
Wyniki pierwszej tury pokazały miażdżącą klęskę kandydatów partyjnych - nawet przy ordynacji ustalonej przez samą władzę (uznanej przez publicystę za główną przyczynę wrażenia „totalnej” porażki PZPR, nie tylko realną słabość frekwencyjną). Zamiast jednak zaakceptować ten werdykt, między I a II turą dopisano do Sejmu kilkudziesięciu posłów z listy krajowej, którą wyborcy odrzucili - zabieg, jaki Ziemkiewicz nazwał „absolutnym szwindlem” strony rządowej, choć skuteczny politycznie.
Felietonista przypomniał przy tym, że Polska wcale nie obchodzi „samych rocznic klęsk” (3 maja, 11 listopada, zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej) i że sam fakt militarnego czy wyborczego sukcesu nigdy automatycznie nie czynił danej daty świętem państwowym - przykładem jest rocznica Grunwaldu, nigdy tak nieuczczona, mimo zwycięstwa, którego owoce Polska i Litwa roztrwoniły, pozwalając odrodzić się Krzyżakom.
Spór o rangę 4 czerwca - czy to data założycielska III RP, czy zmarnowana szansa przez „kunktatorstwo” Komitetu Obywatelskiego - toczył się już w 2013 r., gdy w kręgach establishmentu lansowano pomysł ustanowienia tego dnia świętem narodowym. Autor felietonu proponował w zamian rocznicę strajku sierpniowego 1980 r., łączącą - jego zdaniem - odwagę z rozwagą skuteczniej niż wybory sprzed Okrągłego Stołu.