20 maja 1940 1940

II wojna światowa

Więzień numer 1 Auschwitz zmarł bezkarnie w Bremie

20 maja 1940 r. do powstającego KL Auschwitz przywieziono z Sachsenhausen 30 więźniów kryminalnych wybranych na rozkaz komendanta Rudolfa Hössa. Numer 1 otrzymał Bruno Brodniewicz, który jako starszy obozu stał się jednym z najbardziej brutalnych więźniów funkcyjnych - przez lata powtarzano, że po wojnie go zlinczowano, ale w rzeczywistości dożył starości pod własnym nazwiskiem w Niemczech.

Współwięźniowie nazywali Brodniewicza „Schwarzer Teufel” - Czarnym Diabłem - albo „Schwarzer Tod”, Czarną Śmiercią. Rotmistrz Witold Pilecki opisywał go jako mordercę zdolnego zabić człowieka uderzeniem kija lub pięści; inni świadkowie relacjonowali, że kopał, deptał i łamał żebra ofiarom, a raz kijem zabił na miejscu dwóch więźniów czekających pod kuchnią na dolewkę zupy.

2 marca 1941 r. Brodniewicz sędziował w obozie pierwszą walkę bokserską Tadeusza „Teddy’ego” Pietrzykowskiego - wychudzony polski bokser stawał do pojedynku o chleb z niemieckim kapo Walterem Düningiem i wygrał, co zwiększyło jego szanse na przetrwanie wojny.

Karierę Brodniewicza przerwała na chwilę udana ucieczka czterech więźniów 29 grudnia 1942 r.: kapo Otto Küsel, który pomógł w ucieczce, podrzucił list sugerujący, że Brodniewicz miał w niej uczestniczyć i zatrzymał złoto - w jego izbie rzeczywiście znaleziono kosztowności ukryte w piecu. Został zdegradowany i spędził trzy miesiące w bunkrze, ale karierę funkcyjnego kontynuował później w Birkenau, w tzw. obozie cygańskim i w podobozie Neu-Dachs w Jaworznie, gdzie 6 grudnia 1943 r. osobiście zakładał pętle skazanym na zbiorowej egzekucji.

Badania Andrzeja Domagały obaliły wieloletnią legendę o zlinczowaniu Brodniewicza przez byłych więźniów po wyzwoleniu Bergen-Belsen w 1945 r. W rzeczywistości 30 lipca 1945 r. przybył do Bremy, gdzie mieszkał i handlował pod własnym nazwiskiem, nigdy nie ubiegał się o odszkodowanie za lata w obozach i zmarł bez osądzenia 30 października 1962 r.