Front wschodni
Straty, które zaalarmowały samego Stalina
12-13 października 1943 r. 1. Polska Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki stoczyła pod wsiami Połzuchy i Trygubowo bitwę, znaną w propagandzie PRL jako „zwycięstwo pod Lenino”. Historyk Daniel Bargiełowski ocenia ją jako pozorowane natarcie, które przyniosło nieproporcjonalnie wysokie straty.
Natarcie polskiej dywizji w rejonie Mierei miało odwrócić uwagę Niemców od głównego, planowanego przez Stalina uderzenia na Kijów. O pozorowanym charakterze zadania wiedzieli dowódcy sowieccy, nie wiedział jednak dowódca dywizji Zygmunt Berling ani jego żołnierze, którzy wykonali je śmiertelnie poważnie.
W ciągu dwóch dni walk zginęło ponad 500 polskich żołnierzy, blisko 1,8 tys. zostało rannych, a ok. 450 uznano za zaginionych - co w stosunku do liczebności dywizji (ok. 12 tys.) oznaczało utratę jednej piątej stanu. Dla porównania pod Monte Cassino, w tydzień walk, II Korpus (ok. 50 tys. żołnierzy) stracił proporcjonalnie jedynie jedną dwunastą stanu.
Według przytoczonej przez Bargiełowskiego anegdoty Wanda Wasilewska, dowiedziawszy się od Wiaczesława Mołotowa, że straty rzędu 20 proc. uznawane są przez Sowietów za „normalne”, zaalarmowała Stalina, który nakazał przerwanie bitwy.