4 marca 1957 1957

żołnierze wyklęci

Ostatnia prośba majora „Bruzdy” do swego zastępcy

4 marca 1957 r. w bunkrze w Jeziorku koło Łomży zginął Stanisław Marchewka „Ryba” - ostatni dowódca podziemia na Białostocczyźnie. Trzy lata wcześniej, podczas odwrotu po nieudanej akcji, to on na wyraźną prośbę ciężko rannego majora Jana Tabortowskiego „Bruzdy” dobił go dwoma strzałami w głowę, bo nie było możliwości go zabrać.

Marchewka wcześniej już raz spróbował zerwać z konspiracją: w 1952 r. zastraszony przez UB podpisał zobowiązanie do współpracy jako „Rak”, a jego zadaniem było odnalezienie dawnego przełożonego. Karbowiak przypuszcza, że w lipcu 1953 r. sam wyjawił „Bruzdzie” okoliczności swojego powrotu - i został jego zastępcą, nie zdrajcą.

Gdy „Bruzda” zginął w sierpniu 1954 r. pod Przytułami, „Ryba” przejął dowództwo i sprawował je kolejne dwa i pół roku, skutecznie unikając wykrycia - aż do końca 1956 r., gdy UB zdobyło informatorkę w osobie siostry jednego z ukrywających się z nim partyzantów.

W nocy z 3 na 4 marca 1957 r. funkcjonariusze KBW otoczyli zabudowania w Jeziorku. Gdy Marchewka otworzył właz bunkra i zobaczył światło latarki skradającego się funkcjonariusza, oddał cztery strzały z pistoletu, który zaciął się po tej serii - zginął od serii z pistoletu maszynowego oddanej ze strychu. W 2009 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.