10 października 1794 1794

Insurekcja kościuszkowska

Dywizja, która nie zdążyła dojść

Pod Maciejowicami 10 października 1794 r. Kościuszko poniósł klęskę i trafił do niewoli, bo liczona na pomoc dywizja gen. Adama Ponińskiego nie dotarła na czas. Historyk Marek Gałęzowski dowodzi, że zawiniła nie zdrada generała, lecz spóźniony i błędnie oceniony przez Naczelnika rozkaz.

W nocy z 9 na 10 października 1794 r., tuż przed bitwą, Kościuszko wysłał do stojącego w Białkach nad Wieprzem gen. Adama Ponińskiego rozkaz marszu w stronę Maciejowic. Dywizję dzieliło od pola walki prawie 40 km, a goniec dotarł dopiero o godz. 7, gdy bitwa już trwała.

Poniński natychmiast ruszył na odgłos kanonady. Według obliczeń historyka Wojciecha Mikuły jego dywizja pokonała w trudnych warunkach terenowych prawie 30 km w sześć godzin, ze średnią prędkością 5 km/h - odległość odpowiadającą zwykle dwóm lub trzem dniom marszu. Gdy kanonada ustała, a napotkani rozbitkowie potwierdzili klęskę, do Maciejowic brakowało mniej niż 12 km.

Po klęsce Ponińskiego aresztowano i pomawiano o zdradę i przekupstwo; uniewinniły go jednak dwa niezależne sądy, w 1794 i 1795 r. Gałęzowski wskazuje, że prawdziwym błędem była niedokładna mapa, z której korzystał Kościuszko, oraz zbyt późna ocena odległości i zagrożenia.