Polska
Desperacka podróż Nowaka
Bezrobotny księgowy i fotograf-amator Kazimierz Nowak wyruszył z Boruszyna w ponad pięcioletnią podróż przez Afrykę. Wyprawa, dziś opisywana jako bezprecedensowy wyczyn eksploracyjny, była przede wszystkim desperacką próbą utrzymania rodziny w czasie wielkiego kryzysu.
Nowak nie miał zaplecza finansowego ekspedycji - honoraria za teksty i zdjęcia wysyłane do polskich redakcji miały utrzymać żonę Marię i dwoje dzieci. W Neapolu, nie mając pieniędzy na bilet na statek do Afryki, fotografował turystów i samodzielnie wywoływał zdjęcia w namiocie, by zarobić na dalszą podróż.
Po dotarciu 30 kwietnia 1934 r. do Przylądka Igielnego Nowak zamiast wracać statkiem wybrał dłuższą drogę lądową, licząc, że rozbuduje to wartość jego reportaży. Po zniszczeniu roweru w Namibii przejechał około 3 tys. km konno, mimo że wcześniej nie umiał jeździć, a kolejne odcinki pokonywał łodzią, karawaną i wielbłądem.