Świat
Pucz komuny w Mediolanie
Po odwołaniu prefekta Mediolanu Ettorego Troila uzbrojeni byli partyzanci, głównie komuniści, zajęli nocą siedzibę prefektury. Rewolucję zgasił jednak telefon samego lidera włoskich komunistów, który kazał jej przywódcy zastanowić się, co dalej zrobić z sukcesem.
27 listopada 1947 r. minister spraw wewnętrznych Mario Scelba ogłosił usunięcie Troila - ostatniego prefekta nominowanego jeszcze przez Komitet Wyzwolenia Narodowego. Tej samej noc mobilizacja w fabrykach Sesto San Giovanni, zwanego „włoskim Stalingradem”, doprowadziła do zbrojnego zajęcia Palazzo Diotti.
Akcją kierował Giancarlo Pajetta, szef partii komunistycznej w Lombardii. Pewny sukcesu, zatelefonował z biura Troila do podsekretarza Achille Marazzy z groźbą: „powiedz też Scelbie, że od dziś ma jedną prefekturę mniej”.
Gdy Pajetta zadzwonił z kolei do Palmira Togliattiego, lidera Włoskiej Partii Komunistycznej, usłyszał odpowiedź gaszącą cały zapał: „Doskonale, wykazaliście się brawurą, ale teraz, gdy zajęliście prefekturę, co zamierzacie dalej z tym uczynić?”. Rewolucja wygasła bez rozkazu z Moskwy - okupację rozwiązano pokojowo, a jedyną ofiarą dwudniowego kryzysu był zamordowany faszysta Ettore Muti.