27 czerwca 1877 1877

Warmia / historia Kościoła

Matka Boska przemówiła po polsku do dziewczynki, której własna matka nie widziała nic

27 czerwca 1877 r. 13-letnia Justyna Szafryńska, wracając z matką z kościoła w Gietrzwałdzie po zdanym egzaminie z katechizmu, miała po raz pierwszy zobaczyć Matkę Boską na rosnącym nieopodal klonie - choć idąca obok matka niczego nie widziała. Tak zaczęła się trwająca do września 1877 r. seria objawień, podczas której Madonna przemawiała, jak twierdziły dziewczynki, warmińską odmianą języka polskiego.

Objawienia przypadły na okres pruskiego kulturkampfu, w którym władze usuwały język polski ze szkół, a Bismarck sam przyznawał, że jednym z celów walki z Kościołem było stłumienie polskiej agitacji duchowieństwa. Niemiecka i liberalna prasa nazywała wydarzenia zabobonem i nacjonalistyczną intrygą; proboszcz ks. Augustyn Weichsel był przesłuchiwany i krótko aresztowany, mimo że sam był Niemcem.

Wiarygodność wizjonerek sprawdzało trzech lekarzy pod kątem zdrowia psychicznego - zauważyli, że dziewczynki nie reagowały na bodźce fizyczne podczas wizji, choć ich źrenice reagowały na zakroplenie atropiny, a oddzielone zasłoną od siebie wciąż kłaniały się w tej samej chwili. Liść z gietrzwałdzkiego klonu wysłano też do belgijskiej stygmatyczki Ludwiki Lateau, która podczas ekstazy zareagowała na niego radością, tak jak - według świadectwa - reagowała wyłącznie na rzeczy święte.

8 września 1877 r., gdy oczekiwano ostatnich objawień i pobłogosławienia źródła, do Gietrzwałdu przybyło ok. 50 tys. pielgrzymów ze wszystkich trzech zaborów - mimo rosyjskiej cenzury blokującej informacje w Królestwie Polskim. Rok po objawieniach jeden ze świadków, Andrzej Samulowski, otworzył pierwszą polską księgarnię na Warmii, hamując postępy germanizacji; kult objawień zatwierdził dopiero w 1977 r. biskup warmiński Józef Drzazga.