25 marca 1943 1943

Zbrodnie wojenne

Urodziła się trzy miesiące po masakrze, której nie mogła pamiętać

Wczesnym rankiem 25 marca 1943 r. (część źródeł podaje 29 marca) oddziały OUN-UPA napadły na wołyńską wieś Pendyki, mordując ok. 150 mieszkańców, w tym jedenaścioro krewnych siedmiomiesięcznego płodu w łonie uciekającej matki. Dziewczynka urodziła się dwa miesiące później w katedrze w Łucku, dokąd dotarła z rodziną po 40-kilometrowej ucieczce - i znała tę historię tylko z opowieści rodziny, nigdy jej nie widząc.

Rodzina Sieczków uciekała lasem do miasteczka Cumań, gdzie niemieccy żołnierze podwieźli ciężarną matkę do miejscowego kościoła. Gdy dwa dni później ojciec wrócił do splądrowanej i spalonej wsi, zastał tam ok. 150 zamordowanych - wśród nich babcię, dziadka dobitego kulą mimo choroby, i ciotkę z czworgiem dzieci, uduszonych dymem po zatkaniu i podpaleniu komina ich domu.

Po 40-kilometrowej wędrówce, w czasie której nieznana kobieta podzieliła się z wygłodzonymi uchodźcami chlebem, rodzina trafiła do zabytkowej katedry w Łucku z początku XVII w. - tam 5 czerwca 1943 r. urodziła się narratorka tej historii, spisanej dekady później przez pisarkę Aleksandrę Ziółkowską-Boehm. Pięć tygodni później całą rodzinę wywieziono na roboty przymusowe do Niemiec.

Narratorka prostuje przy tym błąd w znanej książce Ewy i Władysława Siemaszków o ludobójstwie na Wołyniu: jej wuj, uznany tam za ofiarę zamordowaną wraz z żoną i dziećmi, w rzeczywistości przeżył, ukrył się, a po wojnie znalazł się w Rosji, gdzie po latach odnalazła go korespondencyjnie matka narratorki. W czerwcu 2013 r., z okazji swoich 70. urodzin, odwiedziła łucką katedrę, w której się urodziła.