historia morska
Szwedzki admirał zginął od własnego manewru
1 czerwca 1676 r. u wschodnich wybrzeży Olandii zatonął szwedzki okręt flagowy „Kronan” - jeden z największych liniowców epoki. Zginęło 800 ludzi, a z wraku wydobyto później ponad 800 kg ludzkich kości, w tym szczątki z obrażeniami, które archeolodzy odczytali jako ślady walki tonących marynarzy między sobą o dostęp do wyjścia.
„Kronan” dowodzony przez admirała Lorentza Creutza - arystokratę bez doświadczenia wojskowego - prowadził pojedynek ogniowy z flotą duńsko-holenderską Corneliusa Trompa podczas wojny o Skanię. W pewnym momencie Creutz rozkazał (lub jego okręt stał się ofiarą niesubordynacji łamiących szyk jednostek) gwałtowny zwrot pod pełnymi żaglami. Przechył w sztormowej pogodzie przesunął ciężkie wyposażenie pokładowe i doprowadził do eksplozji zapasów prochu - liniowiec zatonął w kilka chwil na głębokości 26 m, zabierając ze sobą 800 z niespełna 850 ludzi na pokładzie.
Wrak popadł w zapomnienie na trzy wieki, aż w 1980 r. odnalazł go Anders Franzén - ten sam badacz, który wcześniej zlokalizował słynniejszy galeon „Vasa”. Od 1981 r. Muzeum Regionalne w Kalmarze prowadzi tam trwające do dziś badania: blisko 650 nurków wydobyło już 35 tys. zabytków, w tym zbiór 6,4 tys. srebrnych monet (jedna z nich polska) - największy taki skarb znaleziony na wodach Szwecji.
Najbardziej wymowne okazały się jednak nie kosztowności, lecz kości. Analiza szczątków - w większości mężczyzn w wieku 20-35 lat, średnio 171 cm wzrostu - wykazała liczne obrażenia zadane bezpośrednio przed śmiercią. Archeolodzy interpretują je jako ślady desperackiej, wzajemnej walki ludzi próbujących w ciągu kilku sekund wydostać się z tonącego, eksplodującego okrętu.