Kryminalistyka
Zakonnik, który okradł sanktuarium i zabił krewnego
Wczesnym rankiem 23 października 1909 r. zakonnicy odkryli, że okradziono obraz Matki Boskiej Częstochowskiej z koron i wotów. Śledztwo doprowadziło do paulina o. Damazego Macocha, który - jak się okazało dopiero wiele miesięcy później - zamordował także swojego krewnego.
23 października 1909 r. na Jasnej Górze odkryto, że złodzieje - dobrze znający rozkład klasztoru - okradli obraz z dwóch koron z brylantami i perłowej sukienki, a także liczne wota wiernych. Na miejscu kradzieży pozostawili sznur sztucznych pereł - fałszywy ślad, który miał zmylić śledczych co do wartości i charakteru łupu. Śledztwo utknęło w martwym punkcie, dopóki w rzece Warcie nie wyłowiono sofy z ciałem mężczyzny zabitego ciosami siekiery.
Trop dorożkarza przewożącego tajemniczy ładunek doprowadził do paulina o. Damazego Macocha. Ofiarą zabójstwa był Wacław Macoch, krewny zakonnika - Damazy, by chronić reputację swojej kochanki Heleny Krzyżanowskiej, wydał ją za Wacława za posag 20 tys. rubli (zaręczyny odbyły się w maju 1910 r.), a gdy nowy mąż zaczął go szantażować, zamordował go siekierą w swojej celi.
Istotna jest różnica czasu: 23 października 1909 r. to data odkrycia kradzieży klejnotów z obrazu, natomiast samo zabójstwo Wacława Macocha nastąpiło dopiero po zaręczynach i ślubie w 1910 r. - niemal rok później. Proces przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie zakończył się wyrokiem 9 marca 1912 r.: Damazy Macoch dostał 12 lat ciężkich robót.