15 marca 1939 1939

II wojna światowa

Czesi spalili archiwa wywiadu, Polacy zostawili je Niemcom

15 marca 1939 r. Niemcy zajęli resztę Czechosłowacji - ale szef czeskiego wywiadu płk František Moravec zdążył wcześniej wywieźć najtajniejsze dokumenty do Londynu i spalić resztę archiwów. Pół roku później polscy oficerowie, w przeciwieństwie do Czechów, pozostawili w Forcie Legionów i ambasadzie w Berlinie akta swoich agentów, które trafiły w ręce Niemców już 2 września 1939 r.

Moravca ostrzegł jego najważniejszy agent - Paul Thümmel, piekarz i działacz NSDAP pracujący w Abwehrstelle w Dreźnie, zwerbowany w 1937 r. za 100 tys. marek i odmawiający przyjmowania zleceń, bo chciał tylko zarabiać i przeżyć. 3 marca 1939 r. ostrzegł Moravca, że Niemcy zajmą resztę Czechosłowacji o świcie 15 marca i opanują Pragę do godz. 9.

W nocy 13 marca brytyjski oficer łącznikowy wywiózł najważniejsze teczki do ambasady, skąd trafiły pocztą dyplomatyczną do Londynu; resztę akt spalono na rozkaz Moravca. Czeski szef wywiadu wybrał do ewakuacji 10 najbliższych oficerów na wyczarterowanym 12-miejscowym samolocie KLM - miejsca dla własnej żony i dwóch dzieci oddał im, uznając, że priorytet mają podwładni.

Gdy admirał Canaris po zajęciu Pragi osobiście przybył po akta i klucze do sejfów czeskiego wywiadu, usłyszał, że wszystko zniszczono - stojący przy nim oficer Abwehry miał odpowiedzieć, że Niemcy postąpiliby tak samo. Moravec zabrał ze sobą 200 tys. marek i 100 tys. guldenów, co pozwoliło czeskiemu wywiadowi kontynuować działalność na wygnaniu.