Świat
Bunt marynarzy w Kilonii zapala rewolucję
Załogi niemieckiej floty sprzeciwiły się rozkazowi adm. Reinharda Scheera nakazującemu atak na flotę brytyjską - mimo że rząd Rzeszy w tym samym czasie zabiegał o rozejm z aliantami. Bunt w Kilonii rozpoczął rewolucję, która sześć dni później dotarła do Berlina.
Marynarze odmówili wypłynięcia do samobójczej w istocie bitwy, której jedynym celem miało być honorowe starcie floty wojennej tuż przed spodziewanym końcem wojny. Fala sprzeciwu rozeszła się po kraju i 9 listopada dotarła do Berlina, gdzie z inicjatywy Revolutionäre Obleute powstała Rada Robotnicza i Żołnierska.
Tego samego dnia kanclerz Maximilian von Baden ogłosił detronizację Wilhelma II, a Philipp Scheidemann z balkonu Reichstagu proklamował republikę. Cesarz formalnie zrzekł się korony dopiero 28 listopada, już po wyjeździe do Holandii.
Dalszy przebieg wydarzeń - starcia z Volksmarinedivision w grudniu, styczniowe walki tzw. powstania Spartakusa i zabójstwo Karla Liebknechta oraz Róży Luksemburg w połowie stycznia 1919 r. - pokazuje, że spontaniczny bunt marynarzy przerodził się w miesiące krwawej walki między umiarkowaną socjaldemokracją a radykalną lewicą.