Średniowiecze
Kusza i przypadek rozstrzygają o losach Anglii
14 października 1066 r. Wilhelm Bastard pobił pod Hastings króla Harolda, otwierając sobie drogę do korony Anglii. Po stronie normańskiej po raz pierwszy od starożytności masowo użyto kuszy - ale o wyniku bitwy przesądził zwykły przypadek.
Wilhelm, książę Normandii, przewiózł przez kanał La Manche od 7 do 8 tys. wojowników na nawet 1,2 tys. statkach - przedsięwzięcie porównywalne rozmachem do inwazji w Normandii z 1944 r., tylko w przeciwnym kierunku. Po stronie normańskiej walczyła w pełni wyekwipowana konnica i piechota wsparta licznymi łucznikami i kusznikami - kusza została tu użyta po raz pierwszy od starożytności.
Harold ustawił swoje wojsko na wzgórzu Senlac w ciasnym półkolu, osłoniętym z boków wąwozem i bagnistym strumieniem. Pierwsze normańskie szarże nie przyniosły efektu, a chaotyczny pościg niezdyscyplinowanych Anglosasów za uciekającymi w panice Bretończykami rozerwał ich własny szyk, co Normanowie wykorzystali, w kilka minut niszcząc około piątej części armii Harolda.
O losach bitwy, trwającej od rana do popołudnia, zdecydował jednak przypadek: strzała, która ugodziła Harolda w oko. Mimo to król próbował dowodzić dalej, aż zginął osaczony przez Normanów. Wilhelm został koronowany na króla Anglii w opactwie westminsterskim na Boże Narodzenie tego samego roku.