30 czerwca 1943 1943

Polskie Państwo Podziemne

Gestapo otworzyło szampana po złapaniu dowódcy AK i poczęstowało go kieliszkiem

30 czerwca 1943 r. ok. godz. 9.00 gestapo aresztowało w warszawskim mieszkaniu przy ul. Spiskiej 14 gen. Stefana Roweckiego „Grota”, twórcę i dowódcę Armii Krajowej, posługującego się dokumentami na nazwisko Jerzy Malinowski. Po aresztowaniu Niemcy przewieźli go do siedziby gestapo przy aleji Szucha, gdzie świętowali sukces otwarciem szampana - i zaproponowali generałowi kieliszek, który ten odrzucił.

Według najbardziej rozpowszechnionej wersji denuncjatorem był konfident gestapo Eugeniusz Świerczewski, który rzekomo przypadkowo rozpoznał Roweckiego na ulicy i śledził go pieszo przez pół miasta. Historyk Marek Gałężowski podważa tę wersję, licząc czas: dobiegnięcie blisko pięćdziesięcioletniego Świerczewskiego z ul. Spiskiej do najbliższego telefonu i przekazanie informacji nie mogło zająć mniej niż 10 minut, a mimo to kolumna kilkudziesięciu Niemców zjawiła się na miejscu już o 9.55 - w chwili, gdy Rowecki miał wychodzić na planowaną na godz. 10.00 naradę z oficerami Komendy Głównej AK przy ul. Barskiej - co wskazuje, że tożsamość „Grota” była Niemcom znana wcześniej.

Rowecki był twórcą Armii Krajowej budowanej od podstaw w warunkach infiltracji przez niemieckie służby - dowódcą ZWZ od czerwca 1940 r., a AK od lutego 1942 r. Wczesnym rankiem następnego dnia wywieziono go samolotem do Berlina, a następnie do obozu Sachsenhausen, gdzie odrzucił propozycję współpracy przeciw ZSRS. Próby jego uwolnienia, podejmowane m.in. przez następcę gen. Tadeusza Komorowskiego i rząd RP na uchodźstwie za pośrednictwem Brytyjczyków, zakończyły się niepowodzeniem.

Według ustaleń śledztwa IPN Rowecki został zamordowany 7 sierpnia 1944 r. na rozkaz Heinricha Himmlera, prawdopodobnie na terenie krematorium Sachsenhausen - miejsca pochówku nigdy nie ustalono. Autor artykułu ocenia aresztowanie „Grota” jako najdotkliwszą stratę Polskiego Państwa Podziemnego w czasie wojny: jego następca nie miał porównywalnego autorytetu i, w odróżnieniu od tego, co - jak sądzi historyk - zrobiłby sam Rowecki, zdecydował się na wybuch powstania warszawskiego.