9 września 1951 1951

PRL

Zamachowcy dostali awans do nieistniejącej „góry”

Czterej młodzi konspiratorzy zastrzelili w jego warszawskim mieszkaniu Stefana Martykę, propagandowego spikera „Fali 49” - jedyny udany zamach podziemia niepodległościowego na osobę publiczną w tamtym okresie.

Grupa, dokładnie znająca rozkład mieszkania przy aleī Szucha, obezwładniła Martykę uderzeniem rękojeści pistoletu, po czym najstarszy z zamachowców, Ryszard Cieślak, oddał niezbyt celny strzał - ofiara umierała jeszcze kilkadziesiąt minut. Tego samego dnia dowódca organizacji „Kraj”, Zenon Sobota vel Tomaszewski (ps. „Jan”), pogratulował wykonawcom akcji o kryptonimie „Fela” i obiecał im awans „do góry” - obietnicę całkowicie fałszywą, bo żadnej zwierzchniej struktury nad Sobotą nie było.

Według autora artykułu Sobota niemal na pewno był w czasie wojny współpracownikiem niemieckich służb, a później udokumentowanym agentem sowieckiego Smiersza i polskiego MBP, który zdekonspirował siatkę AK-WiN i dostał za to wyrok śmierci od władz podziemia. Młodym, ideowym członkom „Kraju” kazał wierzyć, że jest jedynie pośrednikiem działającym w imieniu legalnych struktur - do rozbicia organizacji doszło po aresztowaniu łączniczki Krystyny Metzger w 1952 r.: ok. 100 osób trafiło do więzień, siedem skazano na śmierć, a sam Sobota popełnił samobójstwo, otoczony przez UB i KBW.