10 kwietnia 1993 1993

XX wiek

Polak nie chciał strzelać mu w plecy, więc zawołał po imieniu

10 kwietnia 1993 r. polski emigrant z Zakopanego Janusz Waluś zastrzelił pod jego domem w Boksburgu Chrisa Haniego, szefa sztabu zbrojnego ramienia ANC i lidera komunistów RPA - nie chcąc strzelać mu w plecy, zawołał najpierw „Mister Hani!”, a gdy tamten się odwrócił, oddał cztery strzały.

Waluś wyemigrował z Polski w 1981 r., tuż przed stanem wojennym, i osiedlił się w RPA, gdzie prowadził z ojcem szlifiernię kryształów. Działacz polonijny Piotr Letow-Vorbek wspominał go jako cichego, spokojnego mężczyznę, który „wyglądał jak niewyróżniający się niczym afrykaner”. Za namową Clive’a Derby’ego-Lewisa wstąpił do skrajnej Partii Konserwatywnej, uznając, że przejęcie władzy przez czarną większość doprowadzi do chaosu i upadku państwa.

Derby-Lewis przekazał mu pistolet Z88 pochodzący z napadu na magazyny wojskowe; obaj wytypowali z listy adresów 19 polityków i dziennikarzy właśnie Haniego. 10 kwietnia 1993 r. Waluś dokupił naboje, zaparkował pod domem ofiary w eleganckim Boksburgu i śledził go aż do powrotu z centrum handlowego, by w chwili wysiadania z samochodu zawołać go po imieniu i oddać cztery strzały - w brzuch, głowę i dwukrotnie w skroń.

Sąd skazał Walusia i Derby’ego-Lewisa na karę śmierci, zamienioną na dożywocie. W 1997 r. Komisja Prawdy i Pojednania pod wodzą bp. Desmonda Tutu odmówiła im amnestii, uznając, że nie ujawnili wszystkich szczegółów zamachu - artykuł, napisany w 2016 r., odnotowuje, że sąd właśnie orzekł możliwość przedterminowego zwolnienia Walusia.