5 grudnia 1999 1999

Polska przestępczość zorganizowana

Koniec „Pershinga”

5 grudnia 1999 r. w Zakopanem nasłani zabójcy dopadli Andrzeja Kolikowskiego ps. „Pershing”, bossa gangu pruszkowskiego, gdy wsiadał do mercedesa S500 po jeździe na nartach. Artykuł nie precyzuje sposobu zabójstwa.

Kolikowski, na co dzień budzący grozę boss, który „prał” pieniądze z haraczy i narkotyków na rynku disco polo, miał prywatną słabość do zespołu Bajm - w klubie nocnym warszawskiego hotelu Polonia kazał puszczać w kółko utwór „Miłość i ja”, doprowadzając obsługę i gości do rozpaczy.

Według dziennikarza Dawida Sawickiego głównym powodem zabójstwa była decyzja Kolikowskiego o przejściu na legalny biznes - gdy o tym dowiedział się „zarząd” gangu, uznał, że trzeba się go pozbyć; to jednak opinia przywołanego w artykule dziennikarza, nie ustalenie procesowe.

Śmierć „Pershinga” uruchomiła lawinę: jego protegowany Jarosław Sokołowski ps. „Masa”, uznawszy, że może być następną ofiarą, przeszedł na pełną współpracę z organami ścigania i stał się najsłynniejszym polskim świadkiem koronnym.