27 grudnia 1918 1918

odzyskanie niepodległości

Dzień, w którym Poznań poszedł po broń

27 grudnia 1918 r., dzień po entuzjastycznym przyjęciu Ignacego Paderewskiego w Poznaniu, niemieccy żołnierze i mieszkańcy zerwali polskie i alianckie flagi oraz zdemolowali polskie lokale. Odpowiedzią było natychmiastowe, samorzutne uzbrojone powstanie, które w ciągu kilkunastu minut zajęło centrum miasta.

Według wspomnień Antoniego Szymańskiego, gdy po wiecu wyszedł z poznańskiego Bazaru, zastał już ok. 250-osobową kompanię Straży Ludowej i Polskiej Organizacji Wojskowej, a w drodze na Stary Rynek dołączały kolejne uzbrojone grupy, samorzutnie tworzące drużyny, plutony i kompanie. Pod Ratuszem w kilkanaście minut stały już trzy kompanie, które do godz. 18 opanowały centrum Poznania bez żadnej niemieckiej kontrakcji.

W pierwszych dniach powstańcy zajęli Dworzec Główny, pocztę, telegrafy, koszary i Cytadelę, a harcerze rozbroili garnizon fortu Grolman. Niemcy utrzymali jednak lotnisko Ławica z kilkusetosobowym garnizonem - gdy po dziesięciominutowym ultimatum 5 stycznia 1919 r. ruszył na nie polski szturm, lotnisko padło po 20 minutach walki, kosztem jednego zabitego powstańca, bo polska artyleria wystrzeliła tylko cztery pociski z obawy przed wywołaniem pożaru.

Siłę mobilizacji regionu pokazuje też inny epizod: ziemianin Daniel Kęszycki z Błociszewa, człowiek "polskiego pochodzenia i angielskiego wychowania", osłaniał odwrót jednej z kompanii pod Strzyżewem, sam obsługując karabin maszynowy. Gdy chwalono jego odwagę, odpowiedział, że wstydziłby się stchórzyć przed własnymi fornalami.