9 kwietnia 1994 1994

Ludobójstwo w Rwandzie

Kazano mu zastrzelić własną żonę jako „karalucha”

9 kwietnia 1994 r., kilka dni po wybuchu ludobójstwa w Rwandzie, żołnierze wywieźli menedżera hotelowego Paula Rusesabaginę wraz z żoną, dziećmi i 26 ukrywanymi sąsiadami - po drodze konwój zatrzymał się przy stosie zmasakrowanych ciał, a dowódca wręczył Rusesabaginie pistolet i kazał zastrzelić nazywanych „karaluchami” Tutsi, wśród których była też jego własna żona.

Rusesabagina, Hutu żonaty z Tutsi, od wybuchu rzezi ukrywał w swoim domu w Kigali 26 sąsiadów, przekonanych, że jego stanowisko menedżera luksusowego hotelu i znajomości wśród elit dają im szansę na przeżycie. 9 kwietnia żołnierze zabrali całą grupę, a w drodze dowódca kazał mu osobiście zastrzelić chronionych ludzi - wśród nich żonę Tatianę i własne dzieci. Rusesabagina uważa ten dzień za najgorszy w swoim życiu.

Odmowa groziła tym, że egzekucję przeprowadzą żołnierze, więc zaczął negocjować - prośby i łapówki przekonały dowódcę, by zawiózł grupę do hotelu Diplomates. Po trzech dniach, gdy tymczasowe władze uciekły z Kigali, Rusesabagina przeniósł wszystkich do pobliskiego hotelu Mille Collines, gdzie w szczytowym momencie schroniło się 1268 osób - a wodę pitną, po odcięciu prądu i bieżącej wody, dawał hotelowy basen.

Historię tę rozsławił film „Hotel Ruanda” z 2004 r. z Donem Cheadle’em w roli głównej. Dekady później Rusesabagina, jako najgłośniejszy krytyk prezydenta Paula Kagamego, został w 2020 r. podstępnie sprowadzony do Rwandy i skazany na 25 lat więzienia - ułaskawiono go w 2023 r. po negocjacjach USA i Rwandy za pośrednictwem Kataru.