stan wojenny
"Ludziki na strzelnicy" - strzały w kopalni Wujek
16 grudnia 1981 r. pluton specjalny ZOMO otworzył ogień z pistoletów maszynowych PM-63 Rak do górników strajkujących w kopalni Wujek w Katowicach. Zginęło dziewięciu górników, 23 zostało postrzelonych.
Funkcjonariusze stojący na rampie magazynu odzieżowego strzelali do setek ludzi zgromadzonych na placu przed pokopalnianą kotłownią. Sześciu górników zginęło na miejscu, trzech kolejnych zmarło później w szpitalach.
Sposób, w jaki strzelali, opisali sami zomowcy - nie przed sądem, ale zimą 1982 r., podczas obozu szkoleniowego w Tatrach, w rozmowie z instruktorami wspinaczki. Według ich relacji, przytoczonej później jako dowód w procesie, funkcjonariusze mówili, że strzelali "w łeb i na komorę", a górnicy "tak fajnie padali jak ludziki na strzelnicy - strzał i ludzik znikał!". To właśnie zeznania tych taterników stały się ważnym elementem dowodowym w procesie dowódcy plutonu Romualda Cieślaka, zakończonym dopiero w 2008 r.
Mimo wyroków wobec Cieślaka i jego podwładnych, nikt z komunistycznej wierchuszki nigdy nie odpowiedział za decyzję o użyciu broni ostrej - ani gen. Wojciech Jaruzelski, ani gen. Czesław Kiszczak, prawomocnie uniewinniony dopiero po czterech procesach w 2011 r.