Zimna wojna
Pod murem Kremla pochowano kosmonautę, który nigdy nie poleciał
12 kwietnia 1961 r. Jurij Gagarin jako pierwszy człowiek poleciał w kosmos. Trzy tygodnie wcześniej, 23 marca 1961 r., zginął jeden z dwudziestu wyselekcjonowanych kandydatów na ten lot, Walentyn Bondarenko - a mimo że formalnie nigdy w kosmos nie poleciał, spoczął w miejscu zarezerwowanym dla najbardziej zasłużonych: pod murem Kremla.
Gagarin wykonał swój historyczny lot 12 kwietnia 1961 r. Bondarenko, trenowany razem z nim w Gwiezdnym Miasteczku, zginął wcześniej - jak ujawniła dopiero w czasach gorbaczowowskiej głasnosti gazeta „Izwiestia”, podczas treningu w komorze wypełnionej atmosferą tlenową o obniżonym ciśnieniu. Odpinając czujniki aparatury kontrolnej, przemywał miejsca po nich wacikiem nasączonym spirytusem i przez nieuwagę odrzucił go na rozgrzaną płytę włączonej maszynki elektrycznej. W atmosferze tlenowej wacik natychmiast zajął się ogniem, od którego zapaliło się ubranie kosmonauty - nikt nie mógł mu pomóc, bo otwarcie drzwi komory wymagało wcześniejszego wyrównania ciśnień. Bondarenko zmarł kilka godzin później wskutek poparzeń.
Jego pochówek pod murem Kremla odbył się bez rozgłosu, a losy kosmonauty, który formalnie nie odbył żadnego lotu, przez dekady pozostawały nieznane - dopiero oficjalne ujawnienie sprawy przez „Izwiestię” wyjaśniło, kim był tajemniczy lokator tego miejsca.
Felietonista Rafał A. Ziemkiewicz zauważa, że oficjalna wersja budzi wątpliwości: radzieccy kosmonauci mieli wedle propagandy trenować i latać wyłącznie w normalnej atmosferze azotowo-tlenowej (to miało być przewagą nad Amerykanami, których statki korzystały z atmosfery tlenowej o obniżonym ciśnieniu, co przyczyniło się później do tragedii w programie Apollo), a w biurze konstrukcyjnym Korolowa nikt nigdy nie planował statku z taką atmosferą. Dlaczego akurat Bondarenko przechodził w marcu 1961 r. niewyjaśniony trening w komorze tlenowej - autor pozostawia jako otwarte, własne pytanie, nie rozstrzygniętą tezę.