II wojna światowa
Sowieckie czołgi ostrzeliwują katedrę w Gnieźnie
Dwa dni po wejściu do Gniezna Armia Czerwona ustawiła na rynku czołgi i otworzyła ogień w stronę wież katedry prymasowskiej, wywołując pożar dachu i wież - Sławomir Cenckiewicz nazywa to celową „rozprawą z polskim Watykanem”.
Miasto było praktycznie niebronione przez Niemców i nie stawiało istotnego oporu, mimo to sowieckie czołgi ostrzelały katedralne wieże, niszcząc m.in. organy i drewniane stalle. Pocisk trafił w kamienną figurę Matki Najświętszej umieszczoną w murze na zewnętrznej stronie bazyliki, rozbijając ją, lecz - jak wspominał sufragan gnieźnieński bp Lucjan Bernacki - oszczędzając wnętrze świątyni.
Najcenniejsze zabytki katedralne, w tym sarkofag św. Wojciecha i Drzwi Gnieźnieńskie, przetrwały paradoksalnie dzięki wcześniejszym działaniom niemieckiego okupanta: w czerwcu 1944 r. zapakowano je w drewniane skrzynie przygotowane do planowanej ewakuacji w głąb Rzeszy, lecz z powodu szybkiego natarcia sowieckiego nie zdążono ich wywieźć - skrzynie posłużyły jako prowizoryczna, ogniotrwała osłona podczas pożaru.
Ostrzał przez dekady dokumentowały ukryte fotografie: Julian Śmielecki fotografował płonącą wieżę z okna swojego mieszkania, obawiając się reakcji krasnoarmiejców, gdyby go zauważyli. Negatywy przechował w metalowej puszce w sekretnej skrytce utworzonej przez podwójne dno górnej ramy zabytkowej szafki. Odnalazł je w 2010 r. jego syn Wojciech, a publicznie pokazano je po raz pierwszy w 2011 r. - 65 lat po wydarzeniu.