1 września 1939 1939

II wojna światowa

Szarża, która nigdy nie była szarżą na czołgi

Pod Krojantami kawalerzyści 18. Pułku Ułanów Pomorskich rozproszyli niemiecki batalion piechoty, ale wbrew późniejszemu mitowi nie atakowali czołgów - polska kawaleria nie miała już wtedy lanc.

Szarżą dowodził płk Kazimierz Mastalerz, poległy w walce, a jej celem było rozproszenie batalionu niemieckiej piechoty liczącego ok. 800 ludzi z 76. pułku płk. Hansa Gollnicka - nie atak na pancerz. Żaden polski pułk kawalerii nie miał już wówczas lanc na wyposażeniu, gdyż dawno wycofano je z użycia bojowego; przeciw czołgom ułani dysponowali działkami przeciwpancernymi Bofors 37 mm. Niemieckie czołgi wjechały na pole walki, gdy Polacy już zakończyli manewr i wycofali się.

Mit szarży "z lancami na czołgi" narodził się z relacji włoskiego korespondenta Indro Montanellego, zrekonstruowanej z fragmentarycznych świadectw. Podchwycił go Goebbels, wprowadzając scenę do propagandowego filmu "Feldzug in Polen", a w PRL powielił Andrzej Wajda w "Lotnej" (1959). Autor artykułu podkreśla, że z 16 szarż polskiej kawalerii przeprowadzonych w kampanii 1939 r. żadna nie była wymierzona bezpośrednio w pojazdy opancerzone.