PRL - kino i propaganda
Propagandówka, z której śmiano się w kinie
25 grudnia 1947 r., w pierwszy dzień Bożego Narodzenia, do polskich kin wszedł film „Jasne łany” Eugeniusza Cękalskiego - uznawany dziś za sztandarowe dzieło polskiego socrealizmu filmowego. Rozpowszechniano go także w ZSRS pod tytułem „Swietłyje niwy”.
Film pokazuje przybyłego na wieś nauczyciela, który jako rzecznik postępu uświadamia politycznie mieszkańców, elektryfikuje wieś i rozwija spółdzielczość, zwyciężając nad miejscowym młynarzem-kułakiem i sprowadzonym przez niego oddziałem NSZ, nazwanym w filmie „leśnymi bandytami”. Zdaniem autora artykułu polityczna tendencyjność zniszczyła film: bohaterowie są papierowi, a podział na dobro i zło jednoznaczny.
Po obowiązkowych oklaskach notabli na premierze zwykli widzowie reagowali na agitacyjny przekaz śmiechem i gwizdami - żaden z powtarzalnych schematów (pozytywny bohater, kolektyw kontra kułacy i podziemie) nie przekonał publiczności, choć film oficjalnie uznawano za wzorcową propagandówkę nowego ustroju.
Paradoks reżysera dopełnia obraz: Eugeniusz Cękalski przed wojną nakręcił cenione, realistyczne „Strachy”, a podczas wojny pracował dla polskiego rządu emigracyjnego w USA i otrzymał nominację do Oscara za dokument „The White Eagle” - mimo tej biografii okazał się dla nowych, komunistycznych władz wartościowym nabytkiem.