Rewolucja francuska
Gilotyna na placu Zgody
Król Francji Ludwik XVI został zgilotynowany w Paryżu na placu, który dziś nosi nazwę Concorde. Jak pisze Adam Zamoyski, Albert Camus nazwał później ten moment „punktem zwrotnym naszej współczesnej historii”.
Króla przewieziono dwukołowym wozem z więzienia Temple na miejsce egzekucji. Próbował przemówić do zebranego tłumu, lecz jego głos utonął w biciu werbli; poddał się gilotynie bez sprzeciwu.
Według autora, gdy kat podniósł głowę ściętego króla, kilka osób w tłumie podcięło sobie gardła, niektórzy rzucili się do Sekwany, a parę osób postradało zmysły - reakcja, którą Zamoyski tłumaczy nie osobistym przywiązaniem do monarchy, lecz utratą pomazańca bożego, ucieleśniającego dotąd ideologiczną i kulturową jedność Francji.
Tradycyjny okrzyk „Le Roi est mort, vive le Roi!” zastąpiło „Vive la Nation!” - naród zajął miejsce króla jako suweren, a miejsce Boga ściętego władcy, jak ujął to jeden z prominentnych rewolucjonistów, zajął „Nasz Pan Ludzkość”.