II wojna światowa
Czterokrotna kara śmierci kpt. Kasztelana
14 grudnia 1942 r. w Królewcu zgilotynowano kpt. Antoniego Kasztelana, szefa kontrwywiadu polskiej Obrony Wybrzeża, skazanego przez niemiecki sąd specjalny w Gdańsku na czterokrotną karę śmierci.
Kasztelan kierował kontrwywiadem Dowództwa Floty w Gdyni i wyróżnił się rozpracowaniem niemieckich siatek szpiegowskich na Wybrzeżu - zdaniem autora artykułu to właśnie był powód, dla którego Niemcy postanowili go zgładzić. Po kapitulacji Helu trafił do niewoli, a po trzech miesiącach przekazano go gestapo; w liście do rodziny opisał dwa miesiące bicia gumową pałką podczas śledztwa, ale nie wydał żadnych informacji o polskim wywiadzie.
Egzekucję przeniesiono z pierwotnie planowanego Poznania do Królewca, by uniknąć transportu więźnia. W ostatnim liście do rodziny Kasztelan pisał o gotowości na śmierć "niewinnie", cytując "dulce est pro patria mori", i prosił o odzyskanie ciała oraz pochówek. Prośba nigdy nie została spełniona: zgodnie z niemieckim rozporządzeniem zwłoki straconych na gilotynie przekazywano do Instytutu Anatomii Uniwersytetu w Königsbergu jako "źródło preparatów". Antoni Kasztelan nie ma grobu - w Wejherowie znajduje się tylko symboliczny.
Artykuł łączy tę historię ze sprawą 15 czaszek innych Polaków, zgilotynowanych w tym samym czasie w Poznaniu, które trafiły do Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu i były eksponowane jako przykłady "podludzi" - sprawa wyszła na jaw dopiero w 1998 r., a szczątki wróciły do Polski po 60 latach. Autor wyraźnie zaznacza, że to inny przypadek: ciało samego Kasztelana trafiło do Königsberga, nie do Wiednia.