II wojna światowa
Desant komandosów operacji „Gunnerside”
Nad południową Norwegią samolot RAF zrzucił sześciu norweskich komandosów SOE pod dowództwem 24-letniego Joachima Rønneberga - mieli zniszczyć fabrykę "ciężkiej wody" w Vemork, lecz o tym, że chodzi o zatrzymanie niemieckiego programu atomowego, dowódca dowiedział się dopiero po Hiroszimie. Przed desantem komandosi dostali brytyjskie mundury i kapsułki z cyjankiem - traktowali misję jako bilet w jedną stronę.
16 lutego 1943 r. szóstka komandosów operacji "Gunnerside" wylądowała na spadochronach w górach Telemarku i po kilku dniach połączyła się z czterema wcześniej zrzuconymi zwiadowcami. Przełożeni nigdy przed misją nie użyli słów "ciężka woda" - mówiono tylko o zniszczeniu rur i aparatury w zakładzie Norsk Hydro.
Komandosów uprzedzono o rozkazie Hitlera Kommandobefehl, nakazującym rozstrzeliwanie pojmanych alianckich dywersantów - podstawie zbrodni popełnionej wcześniej na uczestnikach nieudanej operacji "Freshman". Brytyjczycy wyposażyli grupę Rønneberga we własne mundury, licząc, że w razie schwytania dadzą większe szanse na przeżycie niż norweskie ubrania, oraz w kapsułki z cyjankiem od SOE.
Rønneberg przyznał po latach, że uważali tę misję za bilet w jedną stronę. Prawdziwy cel operacji - zakłócenie niemieckich prac nad bombą atomową - dotarł do niego dopiero po amerykańskich bombardowaniach Hiroszimy i Nagasaki w 1945 r., gdy media zaczęły ujawniać kulisy niemieckiego programu atomowego.