ZSRS
15 minut na opuszczenie domu przed wywózką na Ural
10 lutego 1940 r., podczas pierwszej masowej sowieckiej deportacji Polaków, żołnierze dali ośmioosobowej rodzinie Kulonów z Kresów kwadrans na opuszczenie domu, zanim wywieźli ją na Ural.
Rodzina osadnika wojskowego mieszkała w osadzie Sobiesko w województwie tarnopolskim. Około czwartej nad ranem 10 lutego 1940 r. sowieccy żołnierze wyważyli drzwi kolbami i dali jej 15 minut na spakowanie się - zabrano osiem osób, a matka była w ciąży z siódmym dzieckiem.
Najstarszy brat Władek wbrew zapewnieniom żołnierzy zabrał ze strychu worek mąki, z której podczas transportu piekli placki, dzieląc się nimi z innymi zesłańcami - w opuszczonym domu został tylko piec pełen świeżo wypieczonego chleba.
Na Uralu z wycieńczenia zmarła matka chłopca, a ojciec - wyniszczony pracą i przesiedleniami - podczas marszu między osadami pozostał na zwalonym drzewie i zaginął. Zmarło też troje jego młodszych braci, w tym noworodek Oluś, którego ojciec zdążył jeszcze ochrzcić wodą z pobliskiej rzeki. Po latach Stanisław Kulon, późniejszy profesor warszawskiej ASP, opowiedział tę historię w cyklu 33 sosnowych płaskorzeźb „Świadectwo 1939-1946”.