24 kwietnia 1951 1951

wojna koreańska

Zniszczył własny karabin, by bagnetem przebić się do drugiej linii

W nocy 24 kwietnia 1951 r. niedaleko Seulu kapral Hiroshi Miyamura, Amerykanin pochodzenia japońskiego, samotnie osłaniał odwrót swojej kompanii przed przeważającymi siłami chińskimi - zabił w walce wręcz i ogniem z dwóch stanowisk karabinu maszynowego w sumie ponad 50 wrogów, nim ranny dostał się do niewoli. Za ten czyn otrzymał Medal Honoru, ale informację o odznaczeniu trzymano w tajemnicy przez ponad półtora roku, by nie narazić go na zemstę Chińczyków.

Gdy w nocy 24 kwietnia 1951 r. kompania H, w której służył kapral Hiroshi Miyamura, znalazła się pod miażdżącym atakiem wojsk chińskich (zapowiedzianym biciem w kotły i gwizdami, które miały zdezorientować obrońców), Miyamura, nie chcąc narażać młodszych żołnierzy, sam wyskoczył z okopu z bagnetem i stoczył walkę wręcz, zabijając ok. dziesięciu napastników.

Gdy jego karabin maszynowy się zaciął, zniszczył go, przebił się bagnetem przez linie wroga do drugiego stanowiska CKM i kontynuował obronę, osłaniając odwrót swoich ludzi ogniem i granatami, dopóki dowództwo - ostrzałem fosforowym własnej pozycji - nie dało sygnału, że wszyscy Amerykanie się wycofali. Łącznie, jak podaje oficjalne uzasadnienie odznaczenia, zabił ponad 50 wrogów, nim ranny i zaplątany w drut kolczasty stracił przytomność i trafił do chińskiej niewoli.

Informację o przyznaniu mu Medalu Honoru - formalnie nadanego już w 1951 r. - utrzymywano w tajemnicy przez ponad półtora roku, bo obawiano się, że Chińczycy, dowiedziawszy się w niewoli, kim jest, zemszczą się na nim. Miyamura spędził w obozie jenieckim w Korei Północnej 27 miesięcy, jego waga spadła z 65 do niecałych 45 kg, a wolność odzyskał w sierpniu 1953 r. Medal Honoru odebrał od prezydenta Dwighta D. Eisenhowera w Białym Domu 27 października 1953 r.