żołnierze wyklęci
WiN uderza na UB w Parczewie
5 lutego 1946 r. trzy grupy WiN wkroczyły do Parczewa, uderzając w posterunek MO, siedzibę UB i lokalny aparat władzy. Atak na funkcjonariuszy się nie powiódł - ci zabarykadowali się i odpowiedzieli ogniem, a dowódca akcji Leon Taraszkiewicz „Jastrząb” zrezygnował z podpalenia ich kryjówki, bo w budynku był skład apteczny i mieszkała tam rodzina Kaczyńskich.
Według historyka Mariusza Bechty w nocnej akcji 5 lutego 1946 r. wzięło udział ponad 50 partyzantów WiN. Patrol Karola Mielniczuka „Wacka” opanował pocztę i centralę telefoniczną, a grupa Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” zabrała ze spółdzielni „Rolnik” 7 tys. zł.
Atak na posterunek milicji i siedzibę UB nie przebiegł zgodnie z planem - funkcjonariusze zdołali się zabarykadować i ostrzeliwać napastników, w starciu zginął milicjant Wacław Rydzewski. „Jastrząb” odstąpił od podpalenia kamienicy, w której się bronili, bo mieścił się w niej skład apteczny, a mieszkała tam też rodzina Kaczyńskich.
W akcji zginęli ponadto trzej mieszkańcy Parczewa pochodzenia żydowskiego - Abram Zysman, Mendel Turbiner i Dawid Tempy. Bechta odrzuca ocenę wydarzenia jako antysemickiego pogromu i widzi w nim odwet na komunistach bez względu na pochodzenie, ale sam artykuł przytacza też świadectwa rabunku i przemocy wobec żydowskich mieszkańców miasta.